Czytelnia

Marzenia o Kościele. Rozmowa z Merylin Scott, pastorką zboru New Hope Fulton

Kontynuujemy nasz cykl wywiadów z wyjątkowymi uczestnikami tegorocznej konferencji GAiN Europe. Wśród zgromadzonych na spotkaniu w Czarnogórze nie brakowało także kobiet i pastorek, a z jedną z nich udało nam się porozmawiać. Merylin Scott służy w zborze w Stanach Zjednoczonych, który postanowił zmienić swoje podejście do formuły sobotnich nabożeństw. Okazuje się jednak, że to nie była jedyna zmiana. O nowoczesności, technologii, mediach i wspólnocie.

[Marylin Scott] Pełnię służbę pastorki ds. dzieci i rodziny w zborze New Hope już od kilku lat. Przyjmujemy zarówno tradycyjne, jak i hybrydowe metody służby, nawet w przypadku najmłodszych. Jesteśmy zaangażowani w działalność zarówno w obrębie naszej wspólnoty, jak i poza nią. Do naszego kościoła przychodzą ludzie z różnych miejsc, niektórzy z ciekawości inni z potrzeby – wszystkich nazywamy „poszukiwaczami”.
Na nabożeństwa przyjeżdżają zatem naprawdę różni ludzie. Niektórzy jeżdżą do nas nawet dwie, trzy godziny samochodem, ponieważ czują, że to miejsce, do którego należą. Naszym celem jest stworzenie przestrzeni, w której każdy może się czuć komfortowo i czuć akceptowanym, bez względu na to, czy jest członkiem naszego kościoła, czy nie. Dążymy do tego, aby nasze działania były celowe, dobrze zaplanowane i przemyślane.
Nasza misja to „żyć królestwem Bożym”, gdziekolwiek jesteśmy. Chcemy inspirować ludzi do znalezienia nadziei i poczucia przynależności, aby mogli wpłynąć na swoje otoczenie, niezależnie od miejsca, w którym się znajdują.
Kościół w Fulton ma ponad sto lat historii i przez ten czas ewoluował. Chociaż nie jesteśmy położeni w centrum miasta, co mogłoby ułatwić dotarcie do nas większej liczbie osób, to jednak ludzie decydują się do nas dołączyć, co świadczy o wartości naszej pracy. Podkreślamy również, że służba jest integralną częścią przynależności do wspólnoty wierzących, zachęcając do wolontariatu i udziału w działaniach naszego zboru. Współpracujemy także z lokalnymi organizacjami.
Na przykład w czasie świąt Bożego Narodzenia organizujemy akcję „Nadzieja na Święta”, podczas której zbieramy fundusze, które później przekazujemy wybranym organizacjom. To pokazuje nasze otwarte podejście i chęć wspierania lokalnej społeczności.
Moja osobista droga do zostania pastorką była nieoczekiwana. Chciałam zostać lekarką, ale poślubiłam pastora i z czasem coraz bardziej angażowałam się w życie Kościoła. Niestety mój mąż zachorował a po kilku miesiącach zmarł. Przeszłam wtedy przez trudny okres. Pytałam Boga i szukałam dla siebie miejsca. Ostatecznie doprowadziło mnie to do podjęcia służby pastorki. Mimo początkowych obaw, zaakceptowałam wyzwanie i teraz z pasją realizuję swoje powołanie, koncentrując się na pracy z dziećmi i rodzinami. Widzę siebie jako „duchowego pediatrę”, który pomaga rodzicom i dzieciom na ich duchowej ścieżce. Można zatem przyjąć, że w pewnym sensie moje marzenie o byciu lekarką zostało spełnione.

[MS] To była ewolucja, proces, który kształtowaliśmy przez lata. Widzimy, że inne wspólnoty chrześcijańskie szybko się rozwijają i nie ma nic złego w tym, żeby uczyć się także z ich doświadczenia. Zmienia się duchowa kultura, rosną wymagania odnośnie jakości spotkań, jakie oferujemy ludziom i jeżeli chcemy gromadzić w naszych zborach nowych ludzi, musimy dawać im to, co najlepsze nie tylko pod względem teologicznym. Ważny jest także sposób w jaki dostarczamy im te wartości. Dlatego w kontekście naszych nabożeństw jesteśmy dzisiaj w miejscu, które wydaje nam się najbardziej adekwatne do czasu w jakim żyjemy – różnorodna muzyka, dobrze przygotowane nabożeństwa i właściwe poselstwo.
Ale do tego miejsca nie doszliśmy w jeden miesiąc. Transmisje internetowe nabożeństw także się zmieniały. Musieliśmy zdobyć wiele doświadczenia i dostosować nasz sprzęt. Mieliśmy starsze kamery i przestarzałe oprogramowanie, którego nie można już było aktualizować. Stopniowo nawiązywaliśmy kontakt z ekspertami, którzy mogliby pomóc nam w modernizacji. Inwestowaliśmy w nowy sprzęt, aby zapewnić lepszą jakość transmitowanych nabożeństw. Ostatnio dołączył do nas pastor online, który ma doświadczenie w dziedzinie komunikacji, co pozwoliło nam jeszcze bardziej zbliżyć się do naszych internetowych widzów.
COVID-19 okazał się punktem zwrotnym, który skłonił nas do bardziej eksperymentalnego podejścia. W pewnym momencie transmitowaliśmy nabożeństwa, ale nie byliśmy w pełni zadowoleni z wyników a na dodatek nie analizowaliśmy danych i statystyk wystarczająco dokładnie, choć mieliśmy dostęp do tych informacji. Pandemia zmusiła nas zatem do bardziej świadomego podejścia i rozważania naszych celów na nowo. Czy chcemy tylko przekonywać ludzi do naszych racji, czy chcemy odpowiedzieć na ich potrzeby? Czy skupimy się tylko na tym co mamy do powiedzenia, czy zorganizujemy spotkania, na których ludzie odnajdą odpowiedzi na własne wątpliwości i pytania dotyczące życia?
To było trudne, ale zaczęliśmy wsłuchiwać się w historie ludzi i lepiej ich rozumieć. Dalej jesteśmy w tym procesie. Nasz Kościół to dzisiaj nie tylko sobotnie nabożeństwo, ale także szereg innych działań prowadzonych w ciągu tygodnia – wszystko po to, aby zbór stał się miejscem, gdzie rany każdego, zranionego człowieka zostaną opatrzone. Bez oceniania. Bez krytykowania. Czasami w ciszy, ale zawsze z życzliwym sercem.
Tak więc przepis na zdrowy kościół to przepis, który ewoluuje i dostosowuje się do zmieniających się warunków. Nie jesteśmy zwolennikami tego, aby zawsze trzymać się raz utartego szlaku. Czasami warto zmienić nasze przyzwyczajenia, drogę, aby odnaleźć na niej innych ludzi.
Jeśli chodzi o liczbę członków, w zborze mamy formalnie trochę ponad 900 osób, a średnia frekwencja wynosi około 600 osób co sobotę. To duże wyzwanie, które wymaga elastycznego podejścia ze względu na różnorodność potrzeb naszych zborowników.

[MS] Po pandemii zauważyliśmy dwie rzeczy: niektórzy członkowie nie wrócili już do zboru na stałe, ale są dalej obecni w naszym internetowym środowisku. Mamy z nimi kontakt. Co najciekawsze, niektórzy bardzo aktywnie zaczęli służyć misyjnie w internecie. Po drugie: około 50% przychodzących na nabożeństwa to byli zupełnie nowi ludzie, których pierwszy kontakt z nami był online. Dlatego nadal mamy wielu gości. Niektórzy z tych, którzy przyjeżdżają pierwszy raz, tak naprawdę … nie są pierwszy raz – oglądali nas w internecie! Wiedzą, jak wyglądają nabożeństwa, wiedzą, czego się spodziewać, znają twarze liderów i dlatego decydują się przyjechać. Uważamy, że służba i transmisje w internecie naprawdę mają wielkie znaczenie. Niektórzy pokonują bardzo duże odległości, aby nas odwiedzić w sobotę i to nas cieszy. Przekonuje nas, że coś musimy robić dobrze.
Niektórzy decydują się być częścią Kościoła, ponieważ organizowaliśmy programy dla dzieci. Jaka z tego płynie dla nas nauka? Chcesz mieć w zborze rodziców? Zadbaj o dzieci!
W naszej działalności staramy się także pomagać innym zborom w rozwoju podobnych projektów. Nazywamy je „punktami” i „kropkami”, gdzie mniejsze grupy ludzi mogą na początek gromadzić się i korzystać z naszych transmisji w internecie. Z czasem jednak same mogą zacząć przejmować inicjatywę i rozwijać swoje lokalne zbory. Nie ma takiego adwentystycznego kościoła jak nasz nigdzie w stanie Maryland, dlatego ci, którzy o nas słyszeli chcą przyjechać i zobaczyć jak nasz Kościół wygląda na żywo. W tej chwili podobny zbór rozwija się w Waszyngtonie.
Ale wracając do dzieci: staramy się robić duże programy. Nie chodzi tylko o szkółkę sobotnią trwającą 30-40 minut. Organizujemy serie, trwające 6, czasami 8 tygodni. Rodzice przywożą dzieci co sobotę np. na godzinę 10.30, zostawiają je pod naszą opieką a sami idą na całe nabożeństwo do głównej auli. W tym czasie my staramy się zagospodarować dobrze czas dzieciom: czytamy Biblię, uczymy się historii biblijnych, gramy w gry, wielbimy Boga – po prostu dobrze się z nimi bawimy. Rodzicom dajemy przekonanie, że ich dzieci uczestniczą w kompletnym programie duchowym, który ma swój początek i koniec, jest przygotowany, przemyślany i przede wszystkim z dobrym, duchowym przekazem. To wszystko buduje ich zaufanie a dzieci mają czas, by bliżej poznać swojego Boga i zbliżyć się także do siebie nawzajem.
Nasi internauci nie są także pozostawieni sami sobie. Dlatego rozwinęliśmy nasz zespól o wspomnianego pastora online i grupę wolontariuszy, których zadaniem jest odpisywanie na chat’cie w trakcie nabożeństw i nawiązywanie kontaktu z zainteresowanymi ludźmi. Niektórzy potrzebują ubrań, pieniędzy, jedzenia – wsłuchujemy się w ich potrzeby i staramy się organizować właściwą pomoc.
Oczywiście liczymy się także z opiniami internautów. Co sobotę zachęcamy ich do tego, by napisali do nas jak podobało im się nabożeństwo czy kazanie. Chcemy wiedzieć co myślą. To najlepszy sposób by dalej się rozwijać i uczyć. Większość opinii jest pozytywnych. Ludzie doceniają, że podejmujemy ten wysiłek dla nich i chcemy zaoferować im nadzieję. Zależy nam na tym, aby później oni mogli dzielić się tą nadzieją z innymi. To jest prawdziwy Kościół – nie budynek. Gdziekolwiek jesteś, możesz mieć pozytywny wpływ na otoczenie. Do tego chcemy zachęcić tych, którzy spotykają nas na swojej drodze.

[MS] Tak. Myślę, że działa. Nie mówię tego dlatego, że tam pracuje, ale dlatego, że widzę owoce naszej służby. Widzę zmienione życie wielu ludzi. Dostrzegam także zmiany, które zaszły w nas samych. Czasami tak niewiele potrzeba, aby zainspirować ludzi do wiary w Boga a ta inspiracja buduje także nas.
Mamy w naszym Kościele także małą kawiarnię. Ludzie mogą przyjść nie tylko na nabożeństwo, ale wpaść w tygodniu, wypić herbatę, porozmawiać, pomodlić się. Niektórzy szukają takiego zwykłego, ludzkiego pocieszenia. Nie są gotowi na studiowanie biblii, ale chętnie porozmawiają o życiu. To buduje zaufanie. Rodzą się więzi. Chcemy być z ludźmi tak, jak robił to Jezus. Chcemy, że czuli się jakby byli w domu.
W czasie próby zmiany podejścia do nabożeństwa czy istoty Kościoła ważny jest także sposób w jaki tych zmian dokonujesz. Nie na zasadzie samozwańczej rewolucji, ale w wyniku głębokiej modlitwy i w porozumieniu z innymi liderami. Potrzeba w tym jedności Ducha i zrozumienia. Muszę dodać, że nasz Wydział, Wydział Północnoamerykański Kościoła Adwentystów, cały czas wspiera nasz zbór. Często pracownicy wydziału sami przyjeżdżają na nasze nabożeństwa. To także dodaje nam skrzydeł i pewności, że wszyscy – zarówno liderzy jak i wolontariusze – idziemy w tym samym kierunku.

Źródło:
https://adwent.pl/marzenia-o-kosciele-rozmowa-z-merylin-scott-pastorka-zboru-new-hope-fulton/