Czytelnia

ZROZUMIENIE SOLA SCRIPTURA – JOHN C. PECKHAM

Istnieją dwa główne niebezpieczeństwa w podejściu do sola Scriptura — izolacjonizm i kredalizm (lub jakaś inna forma komunitaryzmu).

Izolacjonizm to tendencja niektórych ludzi do myślenia, że ich poglądy teologiczne są wynikiem wyłącznie osobistego rozumienia Biblii. Sprzyja to prywatnej interpretacji Pisma i podziałom. Często myli się wtedy własną interpretację Biblii z jej prawdziwym znaczeniem, nieświadomie przesuwając autorytet z Pisma Świętego na samego siebie.

Kredalizm z kolei czyni kościelne wyznania wiary obowiązującym standardem w interpretacji Pisma Świętego. I choć formalnie podtrzymuje się wyższość Pisma Świętego, to praktycznie przesuwa się autorytet z Pisma na kredo czy wyznania wiary przyjęte przez wspólnotę, a nawet na samą wspólnotę.

Czasami nadmierne obawy przed izolacjonizmem wpychają ludzi w pułapkę kredalizmu, i odwrotnie. Ten artykuł pomoże znaleźć drogę środka.

Niebezpieczeństwo izoiacjonizmu

Nie sposób czytać Biblię, pozostając całkowicie wolnym od wpływu czynników pozabiblijnych. Każdy czyta Pismo z własnej perspektywy. Nie istnieje neutralny punkt widzenia. Opieramy własną interpretację Biblii na wcześniej wypracowanych poglądach. Po pierwsze, automatycznie wnosimy do naszego czytania wcześniejsze zrozumienie znaczenia słów, które czytamy. Jesteśmy głęboko dotknięci przez różne tradycje — coś, co zostało nam przekazane. Pochodzą one zarówno z naszego własnego Kościoła, jak i spoza niego. Niektóre są dobre, inne niekoniecznie. Nawet samo Pismo zostało nam przekazane „tradycyjnie” (por. 1 Kor 11,2; 2 Tes 2,15; 3,6). Mimo to Pismo również zdecydowanie ostrzega przed „tradycją ludzi” (Kol 2,8) i jakąkolwiek tradycją, która unieważnia „słowo Boże” (Mk 7,13; por. Mt 15,2-6; Ga 1,14-16).

Jeśli uważamy, że nie znajdujemy się pod wpływem żadnych założeń czy tradycji, to tym bardziej grozi nam coś, co nazywamy eizegezą — wprowadzanie do interpretowanego tekstu własnych założeń, myśli lub przekonań zamiast wydobywania z niego pierwotnego znaczenia. Samo oczekiwanie, że możemy czytać Pismo, izolując się od innych czynników, czyni nas bardziej podatnymi na to niebezpieczeństwo.

Takie podejście często prowadzi do powierzchownego czytania Pisma, przez co możemy przegapić wiele jego skarbów. Chociaż [generalnie] przesłanie ewangelii w Piśmie jest proste, to Piotr nauczał, że w Piśmie są też „pewne sprawy trudne do zrozumienia, które ludzie niewykształceni i niezbyt umocnieni przekręcają (…) wypaczają na własną zgubę” (2 P 3,16). Powierzchowne podejście ignoruje tę natchnioną radę i rodzi nadmierną pewność siebie, prowadząc niektórych do skrajnego indywidualizmu i separatyzmu.

Czytanie Pisma całkowicie samodzielnie, z odrzucenia tego, czego można byłoby się nauczyć od innych, którzy głęboko studiowali jego tekst, często skrywa antyintelektualną stronniczość i jest szkodliwe zarówno dla jednostki, jak i Kościoła.

Niebezpieczeństwo komunitaryzmu

Nikt nie powinien rozwijać swojej teologii w izolacji od wspólnoty chrześcijańskiej (por. Hbr 10,23-25). Wspólnota i studiowanie w Kościele są niezbędne. Można się wiele nauczyć z dobrych komentarzy i dialogu z kompetentnymi interpretatorami Biblii (por. Dz 8,30-35). Jednakże w komunitaryzmie podnosi się wspólnotę lub jej zasoby do poziomu, który konkuruje z Pismem, poddając nieomylne Pismo ocenie ludzkich omylnych opinii.

Różne formy komunitaryzmu zyskują dziś popularność wśród protestantów. Podkreśla się rolę społeczności w decydowaniu o obowiązującej prawdzie teologicznej. Choć nadal twierdzi się, że Pismo Święte ma pierwszeństwo, bo przecież sola Scriptura, to wielu dodaje, że poza Pismem należy jeszcze ludziom dostarczyć jakąś regułę lub jakiś klucz do jego interpretacji. Oznacza to jednak, że interpretacja biblijna jest kontrolowana przez standard zewnętrzny w stosunku do Pisma, co w praktyce podważa jego pierwszeństwo. Pismo jako reguła wiary i praktyki przesuwane jest na dalszy plan.

Niezależnie od tego, jak sam Luter rozumiał sola Scriptura, to konsekwentne uznawanie normatywnej roli wspólnoty kościelnej lub ustalonych przez nią standardów wykluczyłoby miejsce na reformację protestancką czy powstanie adwentyzmu dnia siódmego.

Co sola Scriptura powinno oznaczać?

Jak podchodzić do sola Scriptura, by uniknąć pułapek izolacjonizmu i komunitaryzmu? Jeśli nie da się czytać Pisma w sposób całkowicie wolny od wpływu czynników zewnętrznych, to czy w ogóle da się praktykować zasadę sola Scriptura?

Chociaż żadne podejście samo w sobie nie ochroni przed wszystkimi pułapkami, proponuję tutaj coś, co nazywam „kanonicznym podejściem do sola Scriptura”. Traktuje ono Pismo jako unikalną regułę (kanon) lub standard wiary i praktyki przy jednoczesnym uznaniu, że nigdy nie podchodzimy do Pisma samodzielnie. W szczególności kanoniczne sola Scriptura uznaje unikalny (sola) autorytet Pisma na trzech płaszczyznach:

Pismo jest niezrównanym i wyjątkowym źródłem boskiego objawienia, powołanym do funkcjonowania jako obowiązująca reguła wiary i praktyki.

Pismo jest w pełni godne zaufania i całkowicie wystarczające jako reguła wiary i praktyki.

Pismo jest ostateczną normą wiary i praktyki, która obowiązuje wszystkich innych i odnosi się też do interpretacji teologicznej.

Normatywny autorytet Pisma Świętego oznacza, że funkcjonuje ono jako obowiązująca norma (standard, reguła) wiary i praktyki, w przeciwieństwie do innych czynników.

Jako takie, kanoniczne sola Scriptura odrzuca przyjmowanie jakiegokolwiek normatywnego autorytetu innego niż Pismo (oprócz samego Boga), włączając w to jakąkolwiek normę, która ma rządzić interpretacją biblijną, czy to kredo, czy grupę osób, czy jednostkę. Jeśli Pismo ma mieć najwyższy autorytet, to jego interpretacja nie może być uzależniona od czegokolwiek innego, włączając w to prywatną interpretację. Dlatego interpretatorzy indywidualnie i zbiorowo powinni zwracać się do Pisma, aby ciągle testować swoje interpretacje w świetle standardu, jakim jest samo Pismo.

Spójrzmy na cztery wzajemnie od siebie zależne czynniki, które ukazują, jak kanonicznie ujęta sola Scriptura powinna funkcjonować.

Po pierwsze, tota Scriptura — „całe Pismo”. Nieomylnym źródłem, wystarczającą podstawą i ostateczną normą teologicznej interpretacji jest całe Pismo (zob. 2 Tm 3,16). Dlatego nie powinniśmy skupiać się na jakiejś części Pisma, pomniejszając rolę innych części. Całe Pismo ma być regułą naszej wiary i praktyki.

Po drugie, analogia Scriptura. To podejście traktuje Pismo jako jeden i wewnętrznie spójny zbiór pism, w którym każdy tekst jest rozumiany w świetle całego kanonu biblijnego (zob. Iz 8,20; Łk 24,27.44-45). Zatem to Pismu Świętemu należy zostawić prawo interpretowania własnych tekstów. To się wiąże z często niezrozumianym powiedzeniem, że Pismo interpretuje samo siebie. Nie znaczy to, że Pismo nie wymaga interpretacji. Każde czytanie Pisma (lub czegokolwiek innego) już jest interpretacją. To oczywiste, że Pismo też może być interpretowane na różne sposoby, skoro jest tak wiele denominacji. Jednak nie wszystkie interpretacje sobie równe. Aby móc zrozumie jakąkolwiek część Pisma, interpretatorzy zawsze powinni szukać jej znaczenia w całościowym nauczaniu Pisma.

Po trzecie, rzeczy duch we należy rozsądzać duchowo (zob. 1 Kor 2,11-14). Zawsze należy szukać prowadzenia i oświecenia przez Ducha Świętego. Kanon biblijny został nam dany przez Boskiego Władcę, dlatego należy poddawać się prowadzeniu Tego, który natchnął pisarzy biblijnych.

I po czwarte, prymat Pisma oznacza, że chociaż Pismo je jedynym nieomylnym źródłem objawienia, to nie jest ono jedynym źródłem objawienia, o czym niżej (zob. Rz 1,18-23; 1 Kor 14,29).

Czego sola Scriptura nie oznacza?

Kanoniczne sola Scriptura nie oznacza, że: (1) Pismo jest jedynym źródłem wiedzy; (2) Pismo wyklucza potrzebę kierowania się Rozumem; że nie wymaga interpretacji lub że każda prywatna interpretacja jest poprawnym rozumieniem Pisma; (3) wspólnoty kościelne i tradycje, przeszłe i obecne, powinny być ignorowane [w procesie interpretacji]; (4) każda doktryna wymaga bezpośredniego biblijnego wyrażenia.

Po pierwsze, Pismo nie jest jedynym źródłem wiedzy w ogóle czy objawienia Bożego w szczególności. Pismo samo naucza, że istnieje częściowe objawienie Boga, które można dostrzec w przyrodzie. Nazywa sieje objawieniem ogólnym (zob. Ps 19,1-4; Rz 1,19-20). Istnieje jednak również objawienie szczególne, jak proroctwa, które nie wchodzą w skład kanonu Pisma (zob. Dz 2,17; 1 Kor 14,29). Jednak to Pismo jest jedynym nieomylnym źródłem objawienia powszechnie dostępnym i jako takie jest głównym źródłem, poprzez które należy oceniać każde inne domniemane źródło.

Po drugie, kanoniczne sola Scriptura nie oznacza, że Pismo wyklucza potrzebę kierowania się własnym rozumem i nie wymaga interpretacji lub że każda prywatna interpretacja Pisma jest poprawnym rozumieniem Biblii. Pismo popiera ostrożne używanie rozumu (zob. Iz 1,18; Dz 17,2; 18,4), ale kluczowe jest uznanie własnych ograniczeń poznawczych oraz tego, że też ulegamy przesądom, antypatiom, stereotypom, a pewnych rzeczy po prostu nie jesteśmy w stanie pojąć.

Po trzecie, możemy i powinniśmy czerpać wiedzę od różnych wspólnot i tradycji, nie traktując ich jednak jako źródeł normatywnych [obowiązującej wiary i praktyki]. Różnorodność poszerza własną wąską perspektywę. Niemniej jednak wszystko musi być uważnie oceniane w świetle Pisma.

Po czwarte, kanoniczne sola Scriptura nie oznacza, że każda nauka teologiczna czy praktyka kościelna wymaga bezpośredniego biblijnego potwierdzenia. Jednak każda powinna być zakorzeniona w Piśmie i jego zasadach. Pewne rzeczy można wykazać na podstawie Pisma, nawet jeśli ono bezpośrednio o nich nie mówi.

Sola Scriptura w procesie odkrywania

Pomimo naszych najlepszych intencji, nie jest możliwe osiągnięcie doskonale czystego i pełnego rozumienia wszystkiego, co w Piśmie Świętym się w znajduje. Choć Pismo jest nieomylne, to ludzka interpretacja taka nie jest.

Kanoniczne podejście do sola Scriptura proponuje, aby wszystkie czynniki pozabiblijne, były — na ile to możliwe — oceniane przez jedyną prawdziwą regułę (kanon) Pisma. Jednocześnie kluczowe jest uznanie, że każdy interpretator Pisma, czy to indywidualny czy wspólnotowy, podlega różnym wpływom, dobrym lub złym. To zaś tym bardziej powinno nas motywować do poddawania tego wszystkiego pod ocenę Pisma Świętego. Wymaga to szczerości, krytycznej autorefleksji i pokory, a także odrzucenia błędnej koncepcji, iż Pismo da się w pełni zrozumieć lub że czyjaś interpretacja jest już ostateczna. Zamiast tego powinniśmy uznać, że poznawanie żywego Boga poprzez Pismo Święte jest niekończącym się procesem, a samo Pismo ma jeszcze więcej niewyczerpanych bogactw do wydobycia.

Niestety, można odnieść wrażenie, że niektórzy członkowie Kościoła uważają, że to, co najważniejsze, już z Pisma Świętego zostało wydobyte. Jednym z negatywnych skutków takiego podejścia jest to, że podczas czytania Pisma nawet nie oczekują skorygowania przez nie swoich poglądów teologicznych. Błędne przekonanie, że wszystko, co ważne, już odkryto, może prowadzić do znudzenia dalszym czytaniem Biblii, co czasami prowadzi albo do zaniedbania jej czytania, albo do czytania w poszukiwaniu potwierdzenia różnych sensacyjnych teorii. W obu przypadkach odciąga to takich czytelników od uświęcenia umysłu, które jest stopniowym doświadczeniem, polegającym na ciągłym poddawaniu naszego rozumienia czytanego tekstu Pismu i pozwalaniu, by każdego dnia na nowo do nas przemawiało oraz odnawiało nasze umysły, zmuszając „wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi” (2 Kor 10,5 BW).

JOHN C. PECKHAM

[Skrót i opracowanie rozdziału pt. „Understanding Sola Scriptura: A Constructive Approach for the Church” w książce autora Affirming Our Identity: Current Theological Issues Challenging the Seventh-day Adventist Church, wydawnictwo Safeliz, Madryt 2023].

Źródło: GŁOS ADWENTU – marzec-kwiecień 2025, ss. 13-15